Gorzka pigułka a gorzka czekolada. Czy warto stosować suplementy diety?

Tydzień temu wyjeżdżałam na wakacje na Mazury. Oczami wyobraźni już widziałam kolejny wpis na blogu, dotyczący wspaniałych jezior, gotyckich budowli i lokalnych smakołyków. Ale go nie będzie. To znaczy, nie dziś.

Wyobraź sobie kilkugodzinną podróż samochodem. W radiu lecą reklamy przerywane piosenkami. Spiker tłumaczy Ci, że jeśli jest gorąco, to Twojemu organizmowi brakuje magnezu. Zmieniasz stację. Kobiecy głos zachwala magiczne pigułki, które kładą kres rozdwojonym końcówkom włosów i paznokci. Jakaś dziewczynka twierdzi, że od kiedy mamusia podaje jej produkt X, choroba lokomocyjna przestała być problemem. Do znudzenia (i nudności). Po przybyciu na miejsce już wiesz, że nie jesteś zmęczony, tylko pozbawiony magnezu. Zauważasz u siebie niewidoczną wcześniej łamliwość paznokci i zastanawiasz się, czy nie przydałoby się zrzucić kilku kilogramów podczas wakacji. Przecież wystarczy jedna herbatka dziennie.

Pewnie zamiast nad jezioro pobiegłabym prosto do apteki (zaraz, zaraz, w drogerii też sprzedają suplementy!), ale na szczęście przypomniałam sobie niedawno opublikowany na Antygencji artykuł dotyczący marketingu tych produktów. Jego treść zgadza się z moimi podróżniczymi obserwacjami: ogromna część reklam dotyczyła właśnie suplementów.

Suplementy diety

Z definicji nie leczą

Zgodnie z obowiązującym prawem suplementy diety nie są lekami, lecz środkami spożywczymi. Co więcej, nie mogą one mieć działania leczniczego (także reklamy i opakowania nie mogą takiego działania sugerować). Taki efekt jest zarezerwowany dla produktów leczniczych, które przechodzą bardzo rygorystyczne badania kliniczne.

Suplementy diety mogą zawierać witaminy oraz składniki mineralne, które naturalnie występują w żywności i spożywane są jako jej część, oraz inne substancje wykazujące efekt odżywczy lub inny efekt fizjologiczny. Służą więc dostarczeniu organizmowi substancji, które powinny znaleźć się w dobrze zbilansowanej diecie.

Co kryje w sobie pigułka?

Dla przeciętnego Kowalskiego suplementy diety, zwłaszcza kupowane w aptece, nie różnią się niczym szczególnym od leków. Uśmiechnięta pani magister, ładne opakowanie, ten sam producent. Wszystko zdrowie i bezpieczne. No i bez recepty.

Warto wiedzieć, że suplementy – jako środki spożywcze – nie są objęte skomplikowaną procedurą badań laboratoryjnych. Do ich wprowadzenia na rynek wystarczy jednorazowe powiadomienie o tym Głównego Inspektora Sanitarnego.

Ze składem pigułki jest więc podobnie jak ze składem, powiedzmy, chleba. Producent deklaruje na opakowaniu, że mąki żytniej jest tyle, a pszennej – tyle. Przeciętny użytkownik nie jest w stanie tego sprawdzić. Państwowa Inspekcja Sanitarna jest uprawniona do kontroli suplementów i innych środków spożywczych na każdym etapie ich produkcji i sprzedaży. Kto jednak zawraca sobie głowę miligramami wapnia czy też żelaza w produktach, które nawet nie są nam potrzebne do życia?

Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki…

… bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Zdrowemu człowiekowi nie stanie się krzywda, jeżeli po trzeciej kawie, z obawy o zdrowie, łyknie pigułkę z magnezem.

Jeżeli jednak bierzesz leki, musisz uważać, z czym je łączysz.

Wiele substancji zawartych w środkach leczniczych może wywołać niechciane skutki w połączeniu ze skoncentrowaną dawką konkretnej substancji, zawartą na przykład w suplemencie diety. Może też utrudnić wchłonięcie się substancji leczniczych.

Jeżeli więc lekarz na przeziębienie przepisze Ci lek oraz dodatkowo doradzi np. branie wapnia, na pewno nie wywoła to niepożądanej interakcji między dwoma specyfikami.

Odstaw jednak suplementy brane na własną rękę. Lub zapytaj lekarza, czy nie wpłyną one na proces leczenia.

Podobny skutek mogą też przynieść inne środki spożywcze. Nie popijasz przecież aspiryny mlekiem ani sokiem grejpfrutowym, już nie wspominając o alkoholu.

Magnez – pierwiastek życia

Sądząc po ilości reklam oraz rozmowach ze znajomymi, za najmodniejszy brakujący element diety przeciętnego Polaka uznałam magnez.

To nie tak, że nie doceniam roli tego pierwiastka. Ale z pewnością tabletki z magnezem nie są jedyną właściwą i konieczną odpowiedzią na przemęczenie, senność, bóle głowy i problemy z koncentracją. I tuzin innych rzeczy wspominanych przez spikerów.

Część reklam podkreśla, że konkretny specyfik zawiera maksymalną dawkę magnezu, dlatego też jest lepszy niż inne dostępne na rynku. Inne wskazują, że w preparacie znajduje się magnez łatwo przyswajalny. Tymczasem na przyswajanie magnezu wpływ ma to, z czym go spożywamy. Lepiej wchłania się z laktozą i białkami, natomiast z tłuszczami i błonnikiem – znacznie gorzej. Dlatego mniejsza ilość magnezu w dobrze zbilansowanej diecie jest cenniejsza niż jego zwiększona dawka w suplemencie diety niezawierającym składników zwiększających jego wchłanianie.

Reklama vs. tradycja

Pokolenie moich rodziców i dziadków nie bez kozery proponuje do kawy kostkę czekolady. Kakao i orzechy zawierają dużą ilość magnezu, którą kawa (w niewielkiej zresztą ilości) wypłukuje.

Przedstawiane w mediach „suche fakty” na temat utraty koniecznych do życia witamin i składników mineralnych powodują, że obecni dwudziesto- i trzydziestolatkowie bez wątpienia sięgają po cudowne pigułki, uzupełniające fastfoodowo-kawową dietę. Nie wierzysz? Stań w kolejce do kasy w najbliższej sieciowej drogerii.

Wolę jednak pójść do sklepu obok i zaopatrzyć się w tabliczkę gorzkiej czekolady. W przeciwieństwie do suplementów diety czekolada wbrew ustawie czasem ma właściwości lecznicze. Poprawia nastrój, daje szczęście, a nawet leczy złamane serca.

A Ty? Którą kolejkę wybierzesz?

zdjęcie: Steven Depolo

Podziel się!
Facebook
Google+
Google+
RSS
Newsletter
SHARE

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *