Przyjazne miasto, przyjemne życie

Przyznam, że ostatnio krytycznie odniosłam się do idei miasta jako dobrego miejsca do życia. Dla równowagi postanowiłam więc znaleźć przykłady działań, które ocieplają wizerunek wielkich aglomeracji. Wyniki moich poszukiwań okazały się więcej niż satysfakcjonujące.

Cel nr 1: walka z reklamami

Jaki element krajobrazu miejskiego przeszkadza Ci najbardziej?

Jeżeli pomyślałeś o billboardach i innych formach nachalnej reklamy, mam dla Ciebie dobrą wiadomość: nie jesteś sam. Takie zaśmiecanie wspólnej przestrzeni irytuje ludzi na całym świecie. W związku z tym problemem billboardów w różnych miastach zajęły się grupy guerilla artists.

Abstrahuję od czysto politycznych, antykapitalistycznych motywów działania niektórych z nich. Skoncentruję się na tym, w jaki sposób ich prace skłaniają zwykłych przechodniów do przemyśleń.

Reklama McDonalds

Billboard w wersji oryginalnej…

Adbusterzy twierdzą, że skoro ulice są przestrzenią wpólną, to ich użytkownicy powinni mieć prawo odpowiedzi na rekamy, których nigdy nie życzyli sobie zobaczyć.

Myślę, że to bardzo ciekawa uwaga. Przeszkadzają mi agresywne i wszechobecne billboardy. Jednak automatycznie uznawałam je za własność prywatną, której zniszczenie lub uszkodzenie byłoby czynem nie do przyjęcia.

Tymczasem artyści miejscy (jak widać, działalność ta ma wiele nazw) argumentują, że nie każdego obywatela stać na postawienie własnego billboardu w celu przekazania innym ludziom własnego komunikatu – tak, jak to robią korporacje wynajmujące powierzchnię reklamową.

10,000 tastebuds kill them all

… i po interwencji adbusterów.

Ofiarą takiej działalności często padają billboardy reklamujące produkty dużych korporacji. Jeden z najbardziej znanych adbusterów, Rodriguez de Gerada, zaczynał od reklam produktów tytoniowych i akoholowych. Zmieniał ich przekaz z zachęty do kupna używek w ostrzeżenie przed ich zgubnym wpływem na zdrowie. W jego opinii na takie reklamy najbardziej podatni byli młodzi ludzie z najbiedniejszych dzielnic dużych miast,szukający ucieczki przed szarą rzeczywistością.

Wkrótce działalność miejskich artystów skupiła się na billboardach wykupionych przez producentów odzieży i obuwia, takich jak Nike lub Hilfiger. Agresywne kampanie reklamowe znowu były wymierzone w ubogich nastolatków, dla których para markowych butów oznacza przynależność do wyższej klasy społecznej.

Zmienianie treści billboardów służy też często do przekazywania treści politycznych i społecznych.

Stella ArtoisCel nr 2: upiększenie rzeczywistości

Istnieje wiele inicjatyw oddolnych, które mają na celu poprawę wyglądu miasta. Najbardziej przypadła mi do gustu idea urban knittingu i o niej napiszę tutaj więcej.

Artyści (a najczęściej artystki) prowadzący taką działalność dodają uroku elementom infrastruktury miejskiej, otulając je „ubrankami” z włóczki.

Praca na ogrodzeniu kładki dla pieszych w Nowym Jorku

Instalacja na ogrodzeniu kładki dla pieszych w Nowym Jorku. Praca Crystal Gregory

Ruch rozpoczął się w 2005 roku, kiedy Magda Sayeg ozdobiła w ten sposób klamkę drzwi do swojego sklepu w Houston.

Urban knitting jest najczęściej realizowane przez większe grupy, które wspólnie planują konkretne działania, a następnie tworzą swoje prace i umieszczają je w miejscach publicznych. Czasem dzieje się to za wiedzą i zgodą odpowiednich władz, często jednak jest próbą ocieplenia wizerunku otoczenia przez samych artystów.

"Plan Ahead", Magda Sayeg

„Plan Ahead”. Wiele prac ma na celu przekazanie odbiorcom konkretnego komunikatu. Praca Magdy Sayeg

Również w Polsce nie brakuje grup zajmujących się urban knittingiem. Kilka tygodni temu artystki z Lublina w ramach akcji „Bombardowanie włóczką” umieściły stworzoną przez siebie instalację w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w swoim mieście. Składa się ona z 22 przęseł, z których każde przedstawia inny obrazek.

Cel nr 3: Edukacja

Co zrobić, aby miasto było piękne? Najprostsza odpowiedź brzmi: należy przekonać mieszkańców, żeby o to dbali.

Urzędy miejskie, domy kultury i organizacje non-profit prześcigają się w urządzaniu warsztatów i wydarzeń promujących dbanie o własne otoczenie. W Toruniu mieszkańcy co roku sadzą kwiaty przy placu w centrum miasta. Lublin może pochwalić się Kursem Upiększania Świata, który składał się z wielu weekendowych warsztatów o różnej tematyce.

W większych i mniejszych miastach powstają towarzystwa miłośników tych miejscowości. Wiele z nich czerpie z tradycji przedwojennych. Nie da się też nie zauważyć, że Polacy wyjątkowo chętnie biorą udział w konkursach na najpiękniejsze balkony i ogrody. Takie wydarzenia są organizowane praktycznie w każdej gminie.

Co dalej?

Nie jest łatwo upiększyć miasto. Jednak jeszcze trudniej jest utrzymać to, co zostało zbudowane.

Wczoraj wieczorem szłam wzdłuż alei Solidarności w Toruniu. W związku z budową nowej hali koncertowej chodnik został przebudowany, a przy nim posadzono młode drzewa. Nie drzewka, a drzewa, bo miały już solidne, grube pnie.

Niestety dwa z nich uschły, a dwa kolejne właśnie zmieniają kolor swoich liści na żółty. Na ich gałęziach ktoś zawiesił plastikowe wiaderka z napisem „Błagam o wodę”.

Nie wiem, czy ich stan to wynik małych opadów deszczu, z którymi tej wiosny boryka się region, czy też kwestia źle dobranego podłoża. Widok uschniętych drzew w centrum miasta, w odległości stu metrów od Urzędu Marszałkowskiego i dwustu metrów od Urzędu Miasta, skłania do zastanowienia. Jeżeli nie potrafimy zadbać o rośliny w reprezentacyjnej części miasta, to co czeka pozostałe dzielnice?

Zdjęcia: Milton Rand Kalman (Billboard Liberation Front); New York City Department of Transportation;

Podziel się!
Facebook
Google+
Google+
RSS
Newsletter
SHARE

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *